Wiele twarzy Bety

(Artykuł został opublikowany w GG Parkiet 8.12.2015)

Z powodu licznych uwarunkowań, takich jak trudność osiągnięcia znacznej skali aktywów czy dużą rolę dystrybutorów, niełatwo znaleźć polskie pasywne rozwiązanie inwestycyjne. Mała popularność takich produktów stoi w sprzeczności z sytuacją dostrzegalną na wielu rynkach, szczególnie tych bardziej rozwiniętych, gdzie inwestowanie pasywne odnosi sukcesy.

W przeciwieństwie do tzw. aktywnych strategii, gdzie zarządzający poprzez dobór papierów do portfela starają się pobić określony indeksy rynkowy, strategie pasywne za zadanie mają jak najbliżej replikować założony wzorzec odniesienia np. WIG.  Za granicą przybierają one formę ETFów (ang. exchange traded fund) czy funduszy indeksowych i nazywane bywają „tanią betą” (ang. cheap beta). Tanią z uwagi na fakt, że cechują je niższe opłaty za zarządzanie od ich aktywnych odpowiedników, a betą z uwagi na znaczenie tego parametru w inwestycjach – wskaźnik mierzy powiązanie stóp zwrotu strategii inwestycyjnej ze stopami zwrotu wybranego indeksu.

Pierwszy trend nie zdążył się zadomowić na polskim rynku, a za granicą mamy do czynienia już z kolejną twarzą bety i równocześnie finansową innowacją – tzw. „mądrą betą” (ang. smart beta). W przeciwieństwie do swojego pasywnego i bardziej prostolinijnego przodka nowsza odsłona bety jest dużo bardziej zróżnicowaną kategorią strategii inwestycyjnych. Celem „mądrej bety” nie jest jak najbliższe odzwierciedlanie indeksu, a raczej poprzez tworzenie portfeli o alternatywnej strukturze, często za pomocą z góry ustalonych reguł inwestycyjnych, starać się ten indeks pobić.

Większość indeksów akcyjnych na świecie jest indeksami, w których udział poszczególnych spółek jest uzależniony od ich kapitalizacji. Takie rozwiązanie wiąże się z potencjalnie dużą wadą, w szczególności przy stosowaniu strategii taniej bety. Mianowice spółka posiada coraz większą kapitalizację (w konsekwencji wagę w indeksie) najczęściej w wyniku wzrostu swojej ceny. W konsekwencji fundusze pasywne śledzące indeks giełdowy są „zmuszone” do kupowania sporej ilości akcji spółki, której cena może być już być dość wysoka. Przykładem mogą być akcje Apple, które w apogeum swojego udziału w indeksie S&P500 zbliżały się do wagi 5%, po czym cena akcji giganta IT niemal się przepołowiła w stosunkowo krótkim czasie. Strategie smart beta starają się zaproponować portfele, które posiadają odmienne wagi akcji poszczególnych spółek od szeroko stosowanych indeksów rynkowych i osiągać dzięki temu wyższe stopy zwrotu.

Mądra beta ma wiele twarzy – są to m.in. portfele budowane w oparciu o pewne style inwestycyjne takie jak inwestowanie w wartość (w tym bardzo popularne spółki wysokodywidendowe) czy strategie mające swoje źródło w analizie technicznej np. w oparciu o momentum (wyższą wagę mają walory, które na przestrzeni założonego okienka czasowego wzrosły najmocniej). Inną odsłoną są portfele oparte na metodach ilościowych (statystycznych i ekonometrycznych), które optymalizują pewne założone parametry takie jak maksymalizacja relacji zysk/ryzyko czy budowanie ekspozycji na wybrany czynnik ryzyka.

Mądra beta to czasami sprytna beta – popularną metodą budowy portfela jest nadanie równych wag każdej spółce wchodzącej w skład indeksu czy też tworzenie struktury o minimalnej zmienności, która wg licznych badań (oryginalnie R. Haugen) nie dość że cechuje się najniższą zmiennością to osiągała średnio wyniki lepsze od indeksów giełdowych.

Smart beta jest obecnie „gorącym” tematem na zachodzie, zwłaszcza wśród inwestorów instytucjonalnych. Dynamiczny rozwój tego segmentu rynku sprawia, że raz po raz beta ukazuje nam kolejną, nową twarz.

Radosław Sosna

Radosław Sosna

Członek Zarządu
Związek Maklerów i Doradców